poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Moja przerwa






Przerwa oczywiście zaczyna się od spisania matmy. To niczym niezachwiane prawo istotne dla egzystencji tego świata jak nieokrzesana fryzura pewnej słynnej rewolucjonistki gastronomicznej.







A potem przychodzi czas na nauczenie się czegoś z fizyki.





Potem nadchodzi próba ZROZUMIENIA czegoś z fizyki. Na próbie się kończy.


 Wciąż mamy czas do dzwonka więc pora przejść się do biedronki.






A po drodze podziwiamy piękno natury i tego oto ptaszkusa pospolitusa.






Mamy też chwilę na refleksję i zadumę nad sensem istnienia podczas podziwiania majestatycznej wieży kościoła katolickiego w Polsce.





Czas leci, zakupy zrobione, pora spieszyć ku szkole bo czas goni. Zostały czy minuty!!!









W między czasie próbujemy nie rozdeptać wciąż siedzącego  na chodniku ptakusa.





Dotarliśmy do szkoły. Ufff. Wciąż zostało 43 sekundy, więc można zjeść zakupioną w Biedrze jajeczniczkę na patelni.





A ostatnie 18 sekund to idealny czas na przemyślenie swojego życia i spróbowanie nauczenia się 87 stron A4 na sprawdzian z historii. DZWONEK!!!









poniedziałek, 27 lutego 2017

Mała galeria bo czemu ni

Miała być galeria zdjęć - więc będzie. A temat jej zacny - Cool Chickens.
 Tak. A więc pooglądamy kurki i czikeny ^^




                               Oto prawdziwy cziken z charakterem. Taki to ma szacun w kurniku!







 Tutaj widzimy rzadki okaz Chiken Norris. Pogłoski mówią, że jednym kopem z pół obrotu potrafi położyć na skrzydła każdego przeciwnika.







Lato - leżing, smażing on de plażink. No żyć nie umierać, słonko świeci, koguty pieją... No ale czym byłyby wakacje bez grillowania? W tą wspaniałą tradycję świętowania przybycia słońca na równoleżnik raka, włączył się także ten jakże radosny, imprezowy cziken.




                            Ole! Mi amigos prawdziwy kuraczak to jest ziom do wszystkiego. I do tańca i do odrabiania matmy. Zatańczmy więc razem Zorbę!





                   Czyż potrzeba więcej słów nad ten niebanalny wyraz dzioba, wyrażający komplementarną         afirmację potencjału egzystencjonalnego mas materii nieskończonej...?





       Cziken w wersji Bob Budowniczy, który pomaga tworzyć nowe elektrownie atomowe w Niemczech.






   Cała prawda o kurczaku. Chicken is love.Chicken is life.


A na koniec asertywny pan z kozią bródką, który odbił swoją twarz na kubełku smakowitych kurczaków.


Serwus

Elo ziomeczki. To blog na infe i takie tam.
A teraz coś dla ducha na spóźnione ciut walentynki:






List miłosny

Co za blask tam błyska, co za świeci światło,
Przy którym najmroczniejsze troski moje gasną!
Co za jasność widnieje, cóż za cud nad cuda –
Szczęśliwy, komu spojrzeć się mu na Nią uda.

Cóż za nimfa powabna tak pruje przestworza,
Ona stąpa po chmurach jak polarna zorza!
Patrz! Jak morska bryza na lustrze morskiej toni,
Zaklęta w swoim tańcu za falą falę goni.

Mistrzyni tańca i serc zaklinania!
Cenię twe uczucie, które mnie pochłania
Ponad twą powabność i skalę uroku;
Jesteś dla mnie wszystkim, w każdej chwili roku:

Tyś mi słońcem w czerwcu,
Majem pełnym kwiatu,
Schronem przed zim chłodem,
Niezrównanym latu.

Mówią, że człekowi dopóty pustka towarzyszy,
Aż pewnych dwóch słów z czyich ust nie usłyszy.
Czy mogę więc nie prosić, nie błagać, nie szlochać,
I powiedzieć Ci tylko, że Cię pragnę... kochać?